fbpx

Wyłącz prezentację. Przyszło ci to do głowy?

Zdarzyło ci się kiedyś wyłączyć prezentację multimedialną podczas wystąpienia? Tak jest, nic nie mów, znam odpowiedź. Nie pamięta o tym nikt, a takie proste wyłączanie prezentacji to świetny chwyt, żeby skupić na sobie uwagę i podkreślić wagę słów, które wypowiadamy. Prezentację traktujemy często jako tło na scenie. Prezentacja porządkuje nam to, co chcemy powiedzieć, pozwala się nie zagubić i uporządkować kolejność. Publiczność może śledzić zapisy, odczytywać treść, jednak zważywszy, że większość prezentacji, jakie mam szansę obserwować na różnego rodzaju spotkaniach, przeładowana jest treścią. Slajdy kipią od punktów, do punktów są podpunkty, a do podpunktów dane statystyczne. Forma kompletnie nieprzyswajalna, do tego mocno angażuje słuchacza, który zamiast nas słuchać próbuje zazwyczaj odczytać całość zgromadzonych tam liter, stojących na baczność. Poza tym to i tak ty jesteś ich generałem, ty dowodzisz ich pojawianiem się, ale i znikaniem.

Ok, wróćmy do wyłączania slajdów. Przetestowałam to na samej sobie i wiem jak bardzo efekt, który osiągnęłam, mnie zaskoczył, a jestem osobę występującą często. Kiedy gnasz z przekazem i przewijasz poszczególne slajdy, ludzie rzadko zwracają uwagę na ciebie, w zasadzie koncentrują się na nadążaniu. Moment, w którym rezygnujesz z obrazka na ekranie jest momentem absolutnie tylko dla ciebie. Teraz masz zabłysnąć, teraz masz powiedzieć to, co jest w twoim przekazie najważniejsze, teraz masz nawiązywać najczęstszy kontakt z publicznością, teraz, teraz, teraz… teraz publiczność nie będzie na pewno czytała treści poszczególnego slajdu, ale patrzyła na ciebie i wreszcie słuchała, co masz do powiedzenia! No to wyłączaj.

 

1. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się na parę minut wyłączyć prezentację podczas wystąpienia publicznego?
2. Zakładając, że wyłączyłeś, pamiętasz jaki efekt osiągnąłeś?
3. Jak na chwilowe wyłączenie prezentacji zareagowali ludzie Cię obserwujący? Czy słuchali uważniej?
4. Jak Ty się wtedy czułeś 
i jak wtedy mówiłeś?

 

No Comments

Post a Comment