„Rekiny…” na podium. Najlepsze książki biznesowe wybrał miesięcznik MY COMPANY

„Rekiny biznesu w mediach” otrzymały trzecie miejsce w kategorii success story. Wyniki ogłosiła 21 maja Dorota Goliszewska, red. naczelna miesięcznika podczas Warszawskich Targów Książki. MY COMPANY CHOICE to nagroda dla wydawców i autorów. To kolejne szczęśliwe tragi książki w Warszawie – nie tylko dla mnie, ale i Doroty Siudowskiej-Mieszkowskiej, mojego wydawcy  z wyd. PWN. W zeszłym roku nasza pierwsza książka – „Medialne lwy…” otrzymała nagrodę publiczności w konkursie organizowanym przez Polskie Towarzystwo Trenerów Biznesu.

 

3 miejsceI miejsce w tej samej kategorii otrzymali  autorzy związani z wydawnictwem Studio EMKA: John Brooks z książką: „Przygody przedsiębiorców. 12 klasycznych opowieści ze świata biznesu” oraz Tony Robbins z książką „Money. Mistrzowska gra”. Drugie miejsce zajęła publikacja: „Cząstki przyciągania. Jak budować niestandardowe kampanie reklamowe” Natalii Hatalskiej. Książki nagrodzono w trzech kategoriach: Success story, Ekonomia dla każdego i Vademecum przedsiębiorcy. Książki wybierało jury w składzie: Dorota Goliszewska – redaktor naczelna My Company Polska, Piotr Wierzbowski – dyrektor wydawniczy Tarsago Media Group, Adam Maciejewski – partner Trio Managment Group, prof. dr hab. Piotr Płoszajski kierownik Katedry Teorii Zarządzania, SGH, prof. dr hab. Jadwiga Glumińska-Pawlic, przewodnicząca Krakowej Rady Doradców Podatkowych, prof. ALK dr hab. Grzegorz Mazurek, prorektor ds. Współpracy z Zagranicą, Akademia Leona Koźmińskiego oraz Patrycja Rogowska- Tomaszycka, dyr. ds. korporacyjnych, członkini zarządu Provident Polska.

_MG_6343

 

Humanistyka wizerunku, o której staram się opowiedzieć w „Rekinach…” to coś z pogranicza literatury poradnikowo-biznesowej i eseju – we wstępie do całości. Środek książki to opowieść o sukcesie, którego częścią integralną jest komunikacja lidera biznesu.

[…]
Pragnienie opowiadania
Jest w nas od początku i od zawsze. kiedy człowiek, który stworzy coś z niczego, ma silną potrzebę opowiadania o tym. Jego dzieło materializuje się w słowach. Są też tacy, którzy chcą opowiedzieć, ale nie potrafią. Uczą się tego, bo każda rozmowa, zwłaszcza ta publiczna, to dla nich zszargane nerwy. Kamera wywołuje mieszane uczucia. Z jednej strony powoduje strach, a z drugiej nas portretuje.
w tworzeniu profilu publicznego, w komunikowaniu marki osobistej liczy się odkrycie prawdy o człowieku. chodzi o to, żeby człowiek umiał odnaleźć się w prawdzie o sobie. To media dyktują prezesom warunki. Często słyszą między wierszami: „Pokażemy cię, jak będziesz taki i taki, a ma być odwrotnie. Media mają go pokazać takim, jakim on jest naprawdę, bo to „naprawdę” daje mu najważniejszą wartość wizerunkową: wiarygodność. Na wiarygodności zarabiamy najwięcej i ma się ona nijak do popularności, której owszem potrzebuje nasza marka, ale niczym nie dorównuje tej pierwszej wartości. aby to zrobić dobrze, prezes musi mieć tego świadomość. Dlatego ważne, by w komunikowaniu marki osobistej otaczał się ludźmi mądrymi, którzy o tej prawdzie nie zapomną i będą potrafili nakreślić w miarę prawdziwy i interesujący jego portret lidera. Decydując się na bycie w mediach i korzystając z nich do przekazywania ważnych informacji o firmie, malujesz w nich swój portret. Pisząc – w mediach – mam na myśli wszystko to, co dała nam ostatnia rewolucja narzędzi komunikacji: od stacji tv, przez instagram, po Facebooka. Wszędzie tam malujesz „jakiś” swój portret, ale nie chcesz chyba, by był on „jakiś”? Jaki ma być więc twój portret, który wzbudzi w tobie pragnienie opowiadania o rzeczach mających wpływ na rozwój twojego biznesu i czy robisz to świadomie? Myśląc portret, od razu pojawia się w mojej głowie poczucie pustki. Polscy liderzy nie mają ich zbyt wiele. Portrety mogą być różne, piękną typografię portretu wprowadził Gustaw Herling Grudziński w opowiadaniu „Portret wenecki”:
„Ogromnie cienka jest nić dzieląca dobry portret konwencjonalny od portretu, który w intencjach malarza ma być odczytaniem: charakteru, psychiki, umysłowości, bagażu życiowego modela (lub samego siebie w autoportrecie). Z grubsza rozróżniłbym trzy kategorie portretów, naturalnie z pominięciem konwencjonalnych, w których główną rolę odgrywa czynnik podobieństwa i ubioru. 1. Celne od pierwszego spojrzenia portrecisty, trafiające natychmiast w esencję wyrazu twarzy (dla przykładu Holbein i rembrandt), skoro dla mnie przynajmniej jest pewne, że każda znacząca i należycie zobaczona twarz przemawia pełnym głosem od pierwszego wejrzenia. 2. Poetycko-emocjonalne, tak odkrywcze i intensywne, jak dobry wiersz (powiedzmy van Gogh). 3. Indagacyjno-psychologiczne, bardzo personalne w ujęciu portretowanej twarzy (Lorenzo Lotto), w przeciwieństwie do typowości Tycjana.

Źródło: Aleksandra Ślifirska, „Rekiny biznesu w mediach. Sztuka tworzenia profilu publicznego”, wyd. PWN, Warszawa 2016.

DSC00250

No Comments

Post a Comment