O błyskach w rozmowach. Kadr z Muzeum Akropolu w Atenach

Starożytni Grecy uważali, że prawdziwa rozmowa jest przyjaźnią. Wspominała o tym nawet przewodniczka w Muzeum Akropolu w Atenach, które miałam okazję zwiedzić w sierpniu i zdjęcia którego zamieszczam poniżej. Piękne, ale i zmuszające do wielu przemyśleń. Bo przecież jak rozmawiamy z ludźmi na co dzień, załatwiając milion spraw, nie myślimy o zaprzyjaźnianiu się, prawda? Tylko na celu takiej rozmowy. No dobrze, to przyjmując, że rozmowa zawodowa ma mieć jakiś rezultat, przyglądnęłam się kilku sytuacjom z mijających dni. Poznaję bardzo różnych ludzi, o różnych poziomach empatii, zrozumienia, zaangażowania w temat: od kreatywnych liderów z listy 100 najbogatszych, przez organizacje biznesowe, urzędy i całą listę instytucji, z którymi biznes musi mieć kontakt.  Wszystko to ma związek z dużymi projektami, o których już niedługo napiszę więcej. Ale i z prozą prowadzenia biznesu, czyli z procedurami i formalnościami.

Z każdą z tych grup komunikacja wygląda kompletnie inaczej. Znacie to prawda? Albo nie znacie? I z każdym rozmawiacie tak samo?  Jeśli tak, to rezultaty mogą być nie zadawalające. Moje są różne – przyznaję otwarcie. Sama popełniam błędy, ale testuję, badam, wącham. Wniosek? Jak zwykle wszystko sprowadza się do uniwersum: otwartości, szczerości i prostoty.

muzeum1

Poniżej dzielę się z Wami kilkoma sytuacjami, z których wyciągnęłam ważne wnioski.

1. Pracuj tylko z ludźmi z błyskiem w oku.
Rozmawiałam przed południem z Darkiem, za niedługo zdradzę Państwu kim jest Darek. Pewnie większość inteligentnych ludzi w Polsce zna Darka, a już na pewno jego głos. A skoro już o głosie mowa to, jeszcze chwilkę na ten temat pomilczę.  Darek, który tworzy ze mną jeden z flagowych produktów Instytutu Komunikacji Medialnej (www.ikm.com.pl), miał  zaprosić do naszego magicznego kręgu  osobę, na współpracy z którą bardzo nam zależało. Bo ma klasę, jest kimś, ma dorobek. Instytut jest młody jako marka, ale będzie miał za chwilę naprawdę kadrę rodem z pierwszej ligi, więc z pewnością nabierze i tężyzny. I Darek zapytał mnie: Słuchaj Olu, jakich informacji potrzebujemy, żeby mieć pewność, że to jest interesujący dla tej osoby projekt? Oczywiście w takich momentach włącza się myślenie, chęć udzielenia wskazówek. Minęła chwila. Błysk! No właśnie. – Słuchaj – mówię – nic nie jest ważne, tak bardzo jak błysk. Jak będziesz opowiadał, zobacz czy będzie miała błysk w oku, czy nie. Wtedy będziesz wiedział.
Myślę, że mogę już zdradzić: MIAŁA!

Pytanie do Was: ilu ludzi, z którymi rozmawiacie na co dzień, ma błysk w oku, kiedy Was słucha? Wbrew pozorom to jest bardzo ważne pytanie. Odpowiedź jeszcze ważniejsza. Jeśli szukacie partnerów do współpracy, obserwujcie czy mają błysk w oku, czy autentycznie cieszą się ze spotkania w Wami. Czy to, co macie do powiedzenia inspiruje ich? Testujcie.

muzeum2

2. O złym rozumieniu słów w luźnym small talk’u.

Tydzień temu rozmawiałam przez telefon z bliskim współpracownikiem, naprawdę bliskim, bo pracujemy już ze sobą od kilku lat. Mamy podobne gusta i spójność w zakresie wszelkich form i dizajnu. Chciałam mu powiedzieć, że kilka tematów od miesięcy nie jest realizowanych i że musimy przyspieszać realizację, albo powiększyć zespół, żeby zasoby ludzkie rosły proporcjonalnie do ilości pracy. I usłyszałam w słuchawce. – Skoro tak jest, że projekty się piętrzą, musisz mnie traktować jako zewnętrznego podwykonawcę. Cóż to za komunikat? Jak to odebrać? W mojej głowie od razu pojawił się obraz kogoś, kto stoi raczej poza firmą, niż w jej wnętrzu. A zamiast zaangażowania, czuje dystans. Zamiast dywagować pojechałam na spotkanie, by spokojnie z tą osobą porozmawiać i sprawdzić, jak powinnam zrozumieć to niefortunne stwierdzenie. Otóż nie znaczyło ono nic innego jak: dokładne precyzowanie, ile czasu wymagać będzie realizacja jednego zadania. I tylko tyle. W zasadzie na upartego można powiedzieć, że jak zlecamy coś na zewnątrz, to dokładnie określamy czas, w którym podwykonawca musi się wywiązać z zadania. Tak ta osoba rozumiała słowa, których użyła. Ale były niefortunne, prawda? A tak naprawdę wskazywały na ważny proces w firmie, może nawet ergonomię projektu.

Jeśli coś w komunikacji z drugim człowiekiem Was niepokoi, poproście go o wyjaśnienie. Zapytanie takiej osoby, co rozumie poprzez takie, a nie inne słowa, które dodatkowe budzą w nas nie te skojarzenie, na jakich zależało naszemu rozmówcy, sprzyja komunikacji, a przede wszystkim porozumieniu. Czy zdarza Wam się, że prosicie interlokutora o wyjaśnienie, dlaczego użył takich, a nie innych słów?

3. Jak szczera komunikacja wobec Klienta, potrafi wpłynąć na precyzję podejmowanych decyzji?
I trzecia opowiastka, bo skoro do starożytnych postanowiłam dziś nieco powrócić, to musimy zachować ten antyczny porządek. Ta opowiastka będzie o szczerości. Poświęcę jej dużo w mojej drugiej książce już niebawem. Prowadziłam ostatnio rozmowy o współpracy z firmą, która ma piękny produkt – wino, i to z całego świata. Ze spotkania z tą firmą zapamiętałam piękne słowa jednego z prezesów, który zapytany przeze mnie: czy wino uczy panowania nad ego, powiedział że: uczy, ale jednocześnie nie jest jedynym życiowym mentorem. Mądre? Bardzo. Po rozmowach stricte handlowych firma zaproponowała, by pierwszy miesiąc prowadzenia biura prasowego, świadczyć dla niej za darmo, ponieważ zarząd ceni sobie elastycznych partnerów. Nie zgodziłam się. Wielokrotnie w takich okolicznościach próbujemy się dogadać z partnerami, dopasowując różne warianty współpracy, ale w takich sytuacjach ćwiczymy szczery przekaz, konkretny i uczciwy, dający możliwość uzasadnienia ceny i warunków współpracy.  Wiedz czego chcesz i bądź gotów to powiedzieć. Efekt? Satysfakcjonujący, mimo nie zawartej transakcji, ale zachowanej relacji.

Czy doświadczyłeś sytuacji, kiedy nie potrafiłeś szczerze powiedzieć Klientowi o tym, co myślisz na dany temat? Jak się czułeś podczas takiej rozmowy? No właśnie.

I pod wpływem moich ostatnich obserwacji, stworzyłam sobie kilka punktów, które są mi pomocne w komunikacji z różnymi grupami. Udostępniam je Państwu, oczywiście dla kogoś kto na własnej skórze, albo raczej na skórze języka nie doświadczył, nie będą one tak mocne i dogłębnie zrozumiane, ale naprawdę polecam: Bądź szczery i otwarty, Bądź pewny tego, co deklarujesz, oferujesz, proponujesz, Pracuj tylko z osobami, które tak jak Ty mają błysk w oku i Jeżeli jakieś słowo Cię zaboli, czujesz dyskomfort – zawsze upewnij się czy dobrze je zrozumiałeś.

 

 

 

 

No Comments

Post a Comment