Na miłość boską! Jesteś na scenie!
Jeździmy na konferencje, szkolenia, sympozja, gale. Szkolimy się, przyglądamy wystąpieniom innych, ale czasami to my jesteśmy gadającymi głowami. Przygotowujemy się? No tak, przecież mamy prezentację multimedialną. Włączamy slajdy, ma których roi się od treści i omawiamy każdy z detalami. Najczęściej siedzimy albo stoimy. Ci, którym udaje się w trakcie przemieszczać, chociażby w promieniu jednego metra, należą do mniejszości. Tak, niestety, to dlatego publiczność czeka zwykle na przerwę kawową i myśli o obiedzie.
Zawsze polecam osobom, które szkolę, by występowali tak, by ich słuchacze nie myśleli o kawie. Żeby tak było, należy zacząć od rzeczy, której absolutnie nie robi nikt.
Wiesz o czym mówię? Założę się, że nadal się zastanawiasz.
A odpowiedź jest prosta: sprawdź salę, na której będziesz występował. Aktorzy to wiedzą najlepiej, przecież ich próby zwykle odbywają się na scenie, na której odbędzie się premiera, prawda?
Zobacz, ile będziesz miał miejsca, co cię będzie ruchowo ograniczać, słowem: ogarnij wszystkie techniczne aspekty tej sali. Jeżeli sala jest duża, a przestrzeń między publicznością a sceną wyraźna, skorzystaj z tego i bądź dynamiczny, wyjdź do publiczności i nawiąż z nią kontakt, chociażby poprzez wybranie sobie kilku osób z publiczności, do których będziesz mówił, pytał, uśmiechał się, patrzył w oczy w trakcie pauz. Boże jakie to proste! A jeśli tej przestrzeni nie ma, wybierz sobie 3 miejsca, w których będziesz się pojawiał akcentując zmianę treści wystąpienia, ale na miłość boska nie stój przez 30 minut w jednym miejscu, bo twoja publiczność cię przeklnie i nazwie nudziarzem, nie mówiąc już o tym, że nie będzie cię w ogóle słuchać.
Pytania do Ciebie:
1. Ile razy w życiu zdarzyło ci się, że sprawdziłeś na jakiej sali będziesz występował?
2. Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, że oprócz prezentacji, jaką będziesz pokazywał uczestnikom wydarzenia, musisz także pomyśleć o minichoreografii Twojego wystąpienia?


No Comments