Markę osobistą buduje się po to, by być odpornym na tąpnięcia

Usłyszałam  świetne słowa Pana w taksówce. Jak się okazuje zwrot „marka osobista” powoli trafia pod strzechy. Taksówkarz powiedział tak: „Markę to mogą mieć ciuchy proszę Pani, ja jestem przyzwoitym człowiekiem i nie muszę nikogo udawać”. Coraz więcej mamy ekspertów od personalnych marek. Z pewnością ludzie towarami nie są, ale markę mieć warto, przede wszystkim dlatego, by być odpornym na tąpnięcia. A tych nikt z nas nie jest przecież pozbawiony. Zgadzacie się? Ja i z Panem z taksówki, i sama ze sobą 😉. Z kolei prezes zarządu pewnej spółki podsumował temat nieco inaczej: „Pani Aleksandro jak całe życie dbam o swój wizerunek, nie przyjmuje od ludzi żadnych zaproszeń”. Co miał na myśli? Zapytam go, bo bardzo mnie to stwierdzenie intryguje i podzielę się z Państwem na blogu.

IMG_1333

Tymczasem zapraszam do Strefy Biznesu, tutaj znajdziecie Państwo więcej na powyższy temat.

 

No Comments

Post a Comment