Literat dla Mercedesa

Ojej! Stała się niedawno rzecz straszna. Jeden z pisarzy przyznał, że kocha samochody, dlatego stał się ambasadorem marki Mercedes. Szczepan Twardoch, bo o nim mowa, autor bestsellerowej Morfiny, przekazał tę informację przez Facebooka.

No i staje się na naszych oczach pewna obyczajowa rewolucja, która pokazuje także rewolucję w komunikacji.

Cała ta sytuacja, która co niektórych literatów współczesnych ubodła, przypomniała mi pewne fakty z przeszłości, których na próżno dziś szukać w internecie, co najwyżej w bibliotekach i tomach „beenek”, czyli serii klasyki Biblioteki Narodowej ze wstępami wybitnych znawców literatury. Otóż, gdyby rewolucja social mediów przypadła na wiek XIX – wyobraźmy sobie na chwilę taką sytuację – podejrzewam, że moglibyśmy być świadkami o wiele bardziej  zajadłych dyskusji i inwektyw, m.in. między Mickiewiczem i Słowackim, a przenosząc się trochę bliżej czasów nam współczesnych, zaglądalibyśmy do kłótni Tuwima i Gałczyńskiego. O innych awanturnikach nie wspominając. Ale żaden z nich nie przekroczył granicy tak jak Twardoch, prawda?  Bo żaden z nich nie uczestniczył tak otwarcie w kapitalistycznej, obłudnej grze. O zgrozo!

Śmieszni jesteśmy. Oj bardzo. I śmieszne jest nasze podejście do pieniądza, widać skądinąd, że mamy tylko 25 lat wolności. Pieniądze są fuj, a pisarz to święta krowa, która może tylko dotykać sacrum. Teraz dotknął profanum i przeszedł na złą stronę mocy. Pisarz polubił markę! Proponuję sprawdzić jakie marki światowe wspierali inni pisarze, np.: Hemingway!

Twardoch

 

A teraz trochę poważniej!
Świetny ruch ze strony Mercedesa. Pogratulować marce należy polotu, odwagi i trafnego ruchu komunikacyjnego. Mercedes zawsze był marką z klasą, a teraz ma jeszcze walor intelektualizmu i sztuki wysokiej. Wsiadam do mercedesa i włączam e-book-a z Drachem, no wspaniałośćW całym tym sporze rzeczą najważniejszą jest wizerunek pisarza, bo to, że w środowisku pisarzy, od czasu do czasu ktoś wytarga go za ucho, nikogo nie dziwi, a na Twardochowi mam nadzieję nie robi wrażenia, ale komunikacja pisarza, a także związanych z nim wydawców – powinna mieć strategię i to zanim Twardoch zdecydował się na wspracie marki. Czy ktoś pomyślał jak w takim momencie zrobić PR książkom Twardocha? Bo to, co obserwujemy obecnie, to chyba za mało, prawda? Nie mogę się doczekać dalszego ciągu tej historii, oczywiście w kontekście komunikacji.

Cieszą mnie bardzo małżeństwa sztuki i biznesu, a tym którzy zalecają rozwody mówię, że są marnymi świadkami współczesności.

 

 

No Comments

Post a Comment