fbpx

Głos jest jak opera

Główny bohater „Ostatniego rozdania”, najnowszej powieści Wiesława Myśliwskiego, rozpoznaje po głosie człowieka, którego nie widział przez wiele lat. I gdyby nie ten głos, zasłyszany w sąsiednim przedziale pociągu, którym podróżował bohater Myśliwskiego, pewnie nigdy by go nie poznał.
„[…]głos nigdy mnie nie zawiódł. Po głosie nieraz poznawałem, czy ktoś jest godny zaufania, czy nie, czy z kimś mógłbym wejść w zażyłość, czy nie. Nawet jeśli tego kogoś dopiero poznałem. Głos, według mnie, to sejsmograf wewnętrzny człowieka. Słowami może człowiek czasem nic nie powiedzieć. Głosem musi. Wszystko może w maskę oblec, głosu nie. […]”.

Nie lubimy słuchać własnego głosu, nic tak nas nie porusza i nie obnaża. W głosie słychać wszystko. Tylko nieliczni, bardziej świadomi wiedzą, że istnieje coś takiego jak dbanie o głos, modulowanie go, obniżanie. Im niżej mówimy, tym większy autorytet wzbudzamy, im niżej mówimy tym chętniej się nas słucha. Jak powiedział mi Jacek Żakowski, którego pytałam w rozmowie m.in. o rolę głosu, głos jest jak opera – musi być piękny, mimo że do końca nie rozumiemy treści.

Przed rozmaitymi spotkaniami przygotowujemy się. Robimy różne rzeczy, w zależności od spotkania, jego charakteru i celu, ale czy przygotowujemy głos?
Znam kilka rewelacyjnych ćwiczeń ma obniżanie głosu, sama nieraz leżałam wieczorami ze stertą encyklopedii na przeponie etc. Ludzie medytują, rozmyślają, a gdyby tak pomedytować własnym głosem? Jestem zwolennikiem ćwiczeń medytacyjnych z głosem w roli głównej. Mówienie w ciszy do samego siebie pozwala nie tylko upiększać głos, ale i usłyszeć samego siebie. Robi wrażenie! Polecam! Zaczynasz wtedy słyszeć każdą literę z osobna, każdy dźwięk staje się odrębnym bytem, z każdej głoski wydobywa się sens, jakiego wcześniej nie zauważyłeś. Każdy dzień powinniśmy kończyć dbaniem o głos. Łazienka jest idealnym miejscem.

 

Ciekawe ćwiczenie:
Na szkoleniach robię zwykle bardzo karkołomne ćwiczenie, po którym aparat mowy otwiera się tak, że osoby szkolone bywają zdumione: bierzesz do ust połówkę soczystego jabłka, oczywiście możesz je troszkę pogryźć, ale nie za mocno, żebyś mógł panować nad ilością płynów w ustach i 3 razy z rzędu czytasz w coraz to szybszym tempie Ptasie radio Tuwima. Troszkę przy tym śmiechu, no i warto by raczej nie nas nie patrzono, ale efekty – sami sprawdźcie!

No Comments

Post a Comment